Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Piątek.





głowna książka autorka zakochaj

Piątek.

Miałam dodać wzoraj, ale coś mi blog nie łączył.
Wstałam o 6:20, właściwie to mnie tylko budzik obudził, ale gdzieś do 40 po, leżałam w łóżku i rozmyślałam. Jak co dzień, ubrałam się, zjadłam śniadanie, umyłam zęby i spakowałam się do szkoły. A! Jeszcze się uczesałam, rzecz jasna :] Żeby nie było, że się nie czeszę :P W przeciwieństwie do mojej młodszej siostry dbam o higienę.
Idąc do szkoły słuchałam sobie muzyki. Jak zwykle. Zresztą nie umiem inaczej. Zawsze mam przy sobie słuchawki, ale teraz przestałam z nich korzystać, bo coś mi na prawe ucho jest. Więc puściłam z głośnika. Na przystanku, wzięłam od pani jakiejś co rozdawała gazety – Metro – dla niewiedzących, jest to prasa codzienna. C z jakieś 10 minut na autobus. Jadąc do szkoły czytałam sobie gazetę. Tym razem w autobusie nic się nie działo. Idąc drogą do szkoły spotkałam kolegę. Taki Maciek. Obecnie go nie lubię :P Ale tak to jest spoko ;] Chodziłam z nim do podstawówki, a teraz przypadło na gimnazjum. Ale nie ważne ;]
Powracając do myśli przewodniej tej notki to; do szkoły dotarłam cała i zdrowa. Żadnych incydentów po drodze, ani nic w tym stylu. W szatni siedziały już moje koleżanki. Uczyły się do sprawdzianu z polskiego. Maił być zaraz na pierwszej lekcji, a że w piątki mamy dwa polskie pod rząd, to mieliśmy całe dwie godziny lekcyjne. A właśnie. Przypomniało mi się. Ale to tak zbaczając z tematu; są wyrazy typu: zaczęłam, ściągnęłam, utonęłam […] w nich pisze się „ę”. A ja mądra, sądząc, że we wszystkich wyrazach tego typu pisze się „ę” zawsze pisałam: mięliśmy <lol2> Ostatnio pamiętam, ze pani mi zwróciła uwagę, jak pisałam na tablicy, że co ja mam zamiar mielić. Ale od tamtego momentu piszę już poprawnie <szczerz>.
Sprawdzian przeszedł jako-tako. Sądzę, że nic nie sądzę na jego wynik, gdyż za każdym razem kiedy wiem, że mi poszło dobrze, dostaję kiepskie oceny. A jak myślę, że napisałam źle, to czasem się zdarzy, że jest dobrze, ale tez częściej wychodzi mi źle. Więc teraz staram się o tym nie myśleć :].
Następna była matma. Porażka. Mamy teraz wielokąty foremne. Nie umiem ich za żadne skarby świata, a w poniedziałek mamy z tego czegoś sprawdzian.
Francuski: lekcja spokojna. Czytałam taaaaką dłuuugą notkę prasową z podręcznika. Coś o Francji było. Nie chce mi się już o tym pisać. W połowie lekcji zaszczyciła nas swoją osobą pani dyrektor. Jak to już w zwyczaju, chodziła po klasach z „kuferkiem”. Dobiegł koniec lekcji. Następna: EZD – Edukacja Prozdrowotna. I niby po co oni nam ją wcisnęli? A pewno po to, żeby siedzieć i gadać na lekcji, zamiast iść już do domu :/ EZD to tak jak biologia, tyle, że zamiast pani nas czegoś na tym uczyć, to ona nam puszcza filmy przyrodnicze, których i tak nikt nie ogląda, bo nakręcone zostały 50 lat temu, a sama siedzi sobie na librusie i wpisuje jakieś durne oceny, lub po prostu czyta gazety, a my hulaj dusza, wiatru nie ma. Tak to wygląda. To ja się pytam po co my na tej lekcji, skoro i tak nic się nie dzieje?
Następny znów francuski. Nie mam pojęcia po co tak na przemian nam zrobili. Zamiast dwa od razu pod rząd. Wcześniej było akurat, ale teraz zmiana planu i o. Robią zamieszanie nie wiadomo po co. Ta lekcja przebiegła jakoś tak inaczej. Odbyła się w Sali od Wos’u. Bo mieliśmy całością, gdyż jednej pani od francuskiego, co II grupa z nią miała mieć, nie było. W tej klasie są stoły sześcioosobowe. Ja siedziałam z koleżankami z tymi co zawsze. Tak najlepiej. Jest wesoło i w ogóle. Ostatnio grałyśmy w 1 z 10-u. (Taki teleturniej telewizyjny) Stoliki są oczywiście okrągłe. Więc przypomniałyśmy sobie tą lekcję, na której w to grałyśmy i teraz też zaczęłyśmy się w to bawić. Pani nam dała wolną lekcję. Na środku położyłyśmy podręcznik i oparłyśmy łokcie o kant stołu, unosząc rękę w górze, tak aby w każdej chwili była przygotowana do walnięcia w podręcznik, co oznaczało, jak w TV naciśnięcie guzika i zgłoszenie się do odpowiedzi. Tutaj to dopiero były brechty ;D (nie wiem jak to się pisze, bo widzę że mi się podkreśliło na czerwono, a nie ma poprawnej pisowni do tego wyrazu :P) Nie chce mi się pisać jakie głupoty padały, bo za dużo zachodu.
Jakiś czas po rozpoczęciu naszej wspaniałej gry, Iza zaczęła się na mnie patrzeć. To ja zaczęłam na nią. Ale ona robiła to w taki sposób że nie mogłam się powstrzymać od śmiechu. Jej kamienna twarz mnie porażała. Chyba z 10 minut siedziałam i się śmiałam, a ona dalej – powaga. I się na mnie gapi i gapi ;p Przez ten cały śmiech spadłam pod stół. Już brzuch mnie boleć zaczął, więc jej powiedziałam, że jak nie przestanie się tak na mnie gapić to jej wydłubię oczy ołówkiem (oczywiście to był żart). Jednak ją nawet to nie ruszyło. Pani od mojego śmiechu zwróciła mi z 3 razy uwagę i powiedziała, że za następnym razem wpisze mi uwagę i dostanę karną pracę za zachowanie. Ale mnie to jakoś nie zasmuciło :P Nie mogłam się powstrzymać, wzięłam zeszyt i rzuciłam nim Izę w głowę, a ten zamiast spaść normalnie na stół, to odbił się od jej głowy i wylądował na środku sali. To już było przegięcie – według pani. Wydarła się na mnie, i kazała mi wyjąc zeszyt, miałam pisać karną pracę (czyt. List który zadała całej mojej grupie dzień wcześniej, do napisania po francusku). Całe moje szczęście, że go napisałam na przerwie, a uwagi mi nie wpisała, bo za bardzo mnie lubi <zaciesz>
Nie chce mi się dalej pisać o szkole. Jedynie dodam, że skończyłam dziś o 13:30 bo nie było techniki. Można by rzecz, że się cieszę.
Poszłam po siostrę do szkoły, wróciłam do domu. Zjadłam, wzięłam lekarstwa i nic. Właśnie.. nic.
Miałam dziś jechać do chrzestnej na wieś. Miałam i pojechałam ; ) Cieszę się z tego wyjazdu, wprawdzie tylko na weekend, ale zawsze coś. Odwiedziłam ciocię, która pobudowała się obok mojej chrzestnej. Pobawiłam się z Rodosem – pies mojego wujka. Ma niecały rok, labrador ; ) Słodki piesek. Potem poszłam do biblioteczki mojej cioci, razem z nią i patrzyłyśmy jakie ma książki. Przyznam, że podobały mi się. Ale pożyczę je od niej następnym razem.
Teraz siedzę sobie przy lapku i ściągam muzykę. Tylko ta klawiatura mnie denerwuje, bo klawisze są strasznie blisko siebie umieszczone :/ Już jestem przyzwyczajona do mojego :P
A jeszcze zapomniałam wspomnieć: Uczę się raz wiersza, „Reduty Ordona”. Na zaliczenie musiałam umieć na polski. I niedawno tak recytuję: „Nam strzelać nie kazano [..] a moja siostra mówi: Magda! Jak nie przestaniesz, to ja zaraz strzelę Ciebie! Heh. Się uśmiałam.
To na Tyle : )
Idę spać. ;*

Głosuj (0)

Rock That Body ♥ 17/04/2010 17:22:58 [Powrót] Commentaire.







Claudia & Thecorations.eu